piątek, 1 marca 2013

Asak i- Nowe dziecko wioski liścia. Prolog.



- Minato … czemu chcesz to zrobić? Wiesz jakie brzemię na nich spocznie?
- To jedyne rozwiązanie; nawet za tak wysoką cenę jaką jest uczynienie moich synów Jinchuriki muszę ochronić wioskę jako Yondaime Hokage, poza tym darze Ciebie tak ogromnym uczuciem, że nie mógłbym żyć z wspomnieniem twojej śmierci. Jednakże nie mam wystarczająco chakry, aby zapieczętować Kyubiego w obu z naszych synów.
- Skoro taka jest twoja decyzja to ja zapieczętuje połowę chakry Kyuubiego w Askakim, a ty zrobisz to samo z Naruto.
- A więc postanowione.


Godzinę później miejsce walki Yondaime z Kyuubim.

 
- Sarutobi-sensei, nie mogę w to uwierzyć, że zapieczętowali go w swoich dzieciach.
- Nie ty jeden Jiraiya, nie ty jeden… Te dzieci są bohaterami, a my nie mamy czasu na użalanie się nad duszami Minato i Kushiny. Wszystko co się wydarzyło jak i fakt, czyje to dzieci uznaje za temat tabu. Oficjalna wersja jest taka, że Yondaime uratował wioskę przed Kyuubim, ale wraz ze swoją żoną polegli w walce. Matka Naruto i Asakiego zmarła przy porodzie o rok młodszego Naruto, a ojciec zginął na misji. Ogłoście to wszystkim.

 
8 lat po tych wydarzeniach.

 
Chłopcy swoje najmłodsze lata spędzali w samotności, w bólu zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mimo, że nic złego nie uczynili, to ludzie nie zapomnieli o wydarzeniach sprzed kilku lat. Pomimo pieczęci na brzuchach tej dwójki, mieszkańcy wioski nie chcieli uwierzyć, że są bezpieczni.
Mimo wszystkich przeciwności, chłopcy rozwijali się prawidłowo – Asaki, który był prawdziwym geniuszem, jednakże milczącym, cichym i posłusznym oraz Naruto – przeciwieństwo swojego brata. Prawdopodobnie najgłośniejsze dziecko w wiosce, minimum raz w tygodniu musiał zrobić jakiś głupi żart, aby ludzie go zauważyli; Naruto miał dwie lewe ręce jeśli chodzi o naukę i racjonalne myślenie.
Skupmy się na Asakim. Wszystkie swoje wolne chwile spędzał na polu treningowy lub nad wodospadem medytując. Mimo swojego młodego wieku, psychicznie był już bardzo dojrzały, a umiejętnościami przewyższał wszystkich geninów. To miał być pierwszy dzień chłopca w Akademii Ninja. Gdy wszedł do klasy, rozmowy wszystkich dzieci ucichły, a wszystkie oczy skupiły się na nim, ten jednak jakby ich nie zauważając postanowił zająć ostatnią ławkę, w najdalszym koncie klasy. Gdy szedł w stronę ławki, pojawiały się szepty typu ‘ Mama mówiła mi, aby na niego uważać’; ‘Lepiej się z nim nie zadawać’; ‘Słyszałem, że jest niebezpieczny’. Chłopiec zdążył już się przyzwyczaić do tego typu zwrotów kierowanych w jego stronę, dlatego pozostawał głuchy na tego typu komentarze.
Gdy chłopiec usiadł, postanowił spotkać się z kimś, kto się z niego nie śmiał, nie nienawidził go i nie bał się go. Zamknął oczy i zagłębił się w swoim umyśle. Po chwili już stał na środku polanki otoczonej ze wszystkich stron mgłą. Nie był w tym miejscu sam. Na samym środku polany naprzeciw siebie stały dwa bogato zdobione trony, z siedzeniami obszytymi purpurą. Jeden z nich był zajęty przez mężczyznę bardzo muskularnej postury, o rudo-czerwonych włosach sięgających mu do pasa. Jego włosy uwiązane przypominały 9 lisich ogonów. Osoba ta była ubrana w czarny strój shinobi ze złoto czerwonymi zdobieniami oraz pelerynę wysadzaną drogocennymi kryształami oraz obszytą złotem.
-A więc dotarłeś już do akademii. Mam nadzieje, że nie przyniesiesz mi wstydu – rozbrzmiał męski basowy głos, a na twarzy mężczyzny zagościł delikatny uśmiech;
- tak już siedzę w ławce i jest tak jak się spodziewałem, te dzieciaki też się nas obawiają. Ale nie przeszkadza mi to, w końcu mam Ciebie i Naruto. Na was zawsze mogę polegać.
- Cieszę się, że to mówisz, ale wracaj już młody, bo wszedł już twój nowy sensei.
- Dobra, zobaczymy się później Kyuu.
W czasie gdy Asaki kończył rozmowę z mieszkańcem swojej duszy, do klasy wszedł nauczyciel. Wyglądał on na 30 góra 35 lat, miał około 175 wzrostu i jak wielu shinobii, nie był bardzo umięśniony, całe swoje ciało skrywał pod standardowym strojem nauczycieli w Akademii.
- Witajcie młodzi adepci. Od dziś będę waszym nauczycielem, mam zamiar nauczyć was sztuki shinobii, abyście poradzili sobie w świecie, który na was czeka. Jako, że spędzimy ze sobą trochę czasu, obowiązywać was będą…
Kilka godzin później…
Zajęcia w akademii zakończyły się i dzieci rozeszły się do domów. Tylko jeden chłopiec wybrał się nad wodospad. Jako, że zbliżał się już wieczór, a wcześniej sprawdził, że nie ma nikogo w okolicy, Asaki wszedł na tafle wody, podszedł do wodospadu przykładając do niego obie dłonie i próbował przeciąć go swoją chakrą.
- (w myślach) Cholera z liściem poszło mi dużo szybciej, a z tym wodospadem męczę się już od tygodnia i nie mogę tego skończyć, jak tak dalej pójdzie to nigdy nie opanuje żadnej techniki Futton.
- Ohaio młody, co tu robisz sam? – zapytał tajemniczy mężczyzna stojący z nim.
Asaki zaraz po tych słowach odskoczył od swojego gościa na kilkanaście metrów w locie wyciągając kunai.
- Kim jesteś i jak udało ci się mnie podejść ? Nie wyczułem twojej obecności.
W tym momencie światło księżyca padło na twarz nieznajomego. Miał on na czole opaskę wioski liście, która zasłaniała również jego lewe oko. Usta przybysza skrywała granatowa maska, a resztę jego stroju stanowił uniform jaki nosili Jounini.
- Długa droga przed tobą chłopcze. Nazywam się Kakashi Hatake. Już od kilku dni obserwowałem twój trening i musze stwierdzić, że masz w sobie potencjał. W tak młodym wieku znasz już swój żywioł chakry i nawet wiesz jak nauczyć się nad nim panować. Jeśli chcesz to pomogę ci w treningu.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? Jaki będziesz miał w tym cel? Życie już mnie nauczyło, że nie należy ufać obcym.
- Rozumiem, że mi nie ufasz, więc skoro tak, zamiast odpowiedzi na pytania, powiem ci co zrobić, żeby przeciąć ten wodospad. Używasz do tego chakry Fuuton zmieszanej ze zwykłą w złych proporcjach. Spróbuj zrobić tak, aby 1/3 chakry była zwykłej, a reszta Fuuton. Dodatkowo, musisz utrzymywać przepływ energii równomiernie, aby ukończyć twój trening.
Asaki pomimo, że dalej nie ufał Kakashiemu, postanowił skorzystać z jego rady. Podszedł do wodospadu i po przyłożeniu rąk do wody, zaczął działać na niego chakrą. Już po pierwszej próbie udało mu się ukończyć to, nad czym skupiał się od tygodnia.
-(w myślach) Ten dzieciak… po moich wskazówkach udało mu się to za pierwszym razem, on musi być prawdziwym geniuszem…
Jego rozmyslania przerwał chłopak.
- Jestem Asaki.
- hmmmm...? Przepraszam zamyśliłem się.
- Powiedziałem, że mam na imię Asaki – Asaki Uzumaki.
- Kakashi uśmiechnął się, co było widać po ruchu jego maski i odsłoniętym oku. – miło cię poznać Asaki.
- Czy mogę się teraz dowiedzieć z jakiego powodu mi pomogłeś?
- Cóż, powiedzmy że przypominasz mi pewną osobę, która kiedyś znałem. A teraz wybacz, ale musze już iść. Po tych słowach zniknął w kłębach białego dymu.
- Ehhhh… mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Po tych słowach, Asaki zwrócił uwagę, że jest już środek nocy, dlatego też wrócił do domu. Po wejściu i zamknięciu drzwi zauważył, że Naruto już śpi, więc sam poszedł pod prysznic po czym oddał się w objęcia Morfeusza.


_________________
Cóż, to pierwszy rozdział na moim blogu. Opowiadanie może być już niektórym znane, jednak mam nadzieję, że dotrze też do nowych osób.
Pozdrawiam.