- Minato … czemu chcesz to zrobić? Wiesz jakie brzemię na
nich spocznie?
- To jedyne rozwiązanie; nawet za tak wysoką cenę jaką jest uczynienie moich synów Jinchuriki muszę ochronić wioskę jako Yondaime Hokage, poza tym darze Ciebie tak ogromnym uczuciem, że nie mógłbym żyć z wspomnieniem twojej śmierci. Jednakże nie mam wystarczająco chakry, aby zapieczętować Kyubiego w obu z naszych synów.
- Skoro taka jest twoja decyzja to ja zapieczętuje połowę chakry Kyuubiego w Askakim, a ty zrobisz to samo z Naruto.
- A więc postanowione.
Godzinę później miejsce walki Yondaime z Kyuubim.
- Sarutobi-sensei, nie mogę w to uwierzyć, że zapieczętowali go w swoich dzieciach.
- Nie ty jeden Jiraiya, nie ty jeden… Te dzieci są bohaterami, a my nie mamy czasu na użalanie się nad duszami Minato i Kushiny. Wszystko co się wydarzyło jak i fakt, czyje to dzieci uznaje za temat tabu. Oficjalna wersja jest taka, że Yondaime uratował wioskę przed Kyuubim, ale wraz ze swoją żoną polegli w walce. Matka Naruto i Asakiego zmarła przy porodzie o rok młodszego Naruto, a ojciec zginął na misji. Ogłoście to wszystkim.
8 lat po tych wydarzeniach.
Chłopcy swoje najmłodsze lata spędzali w samotności, w bólu zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mimo, że nic złego nie uczynili, to ludzie nie zapomnieli o wydarzeniach sprzed kilku lat. Pomimo pieczęci na brzuchach tej dwójki, mieszkańcy wioski nie chcieli uwierzyć, że są bezpieczni.
Mimo wszystkich przeciwności, chłopcy rozwijali się prawidłowo – Asaki, który był prawdziwym geniuszem, jednakże milczącym, cichym i posłusznym oraz Naruto – przeciwieństwo swojego brata. Prawdopodobnie najgłośniejsze dziecko w wiosce, minimum raz w tygodniu musiał zrobić jakiś głupi żart, aby ludzie go zauważyli; Naruto miał dwie lewe ręce jeśli chodzi o naukę i racjonalne myślenie.
Skupmy się na Asakim. Wszystkie swoje wolne chwile spędzał na polu treningowy lub nad wodospadem medytując. Mimo swojego młodego wieku, psychicznie był już bardzo dojrzały, a umiejętnościami przewyższał wszystkich geninów. To miał być pierwszy dzień chłopca w Akademii Ninja. Gdy wszedł do klasy, rozmowy wszystkich dzieci ucichły, a wszystkie oczy skupiły się na nim, ten jednak jakby ich nie zauważając postanowił zająć ostatnią ławkę, w najdalszym koncie klasy. Gdy szedł w stronę ławki, pojawiały się szepty typu ‘ Mama mówiła mi, aby na niego uważać’; ‘Lepiej się z nim nie zadawać’; ‘Słyszałem, że jest niebezpieczny’. Chłopiec zdążył już się przyzwyczaić do tego typu zwrotów kierowanych w jego stronę, dlatego pozostawał głuchy na tego typu komentarze.
Gdy chłopiec usiadł, postanowił spotkać się z kimś, kto się z niego nie śmiał, nie nienawidził go i nie bał się go. Zamknął oczy i zagłębił się w swoim umyśle. Po chwili już stał na środku polanki otoczonej ze wszystkich stron mgłą. Nie był w tym miejscu sam. Na samym środku polany naprzeciw siebie stały dwa bogato zdobione trony, z siedzeniami obszytymi purpurą. Jeden z nich był zajęty przez mężczyznę bardzo muskularnej postury, o rudo-czerwonych włosach sięgających mu do pasa. Jego włosy uwiązane przypominały 9 lisich ogonów. Osoba ta była ubrana w czarny strój shinobi ze złoto czerwonymi zdobieniami oraz pelerynę wysadzaną drogocennymi kryształami oraz obszytą złotem.
-A więc dotarłeś już do akademii. Mam nadzieje, że nie przyniesiesz mi wstydu – rozbrzmiał męski basowy głos, a na twarzy mężczyzny zagościł delikatny uśmiech;
- tak już siedzę w ławce i jest tak jak się spodziewałem, te dzieciaki też się nas obawiają. Ale nie przeszkadza mi to, w końcu mam Ciebie i Naruto. Na was zawsze mogę polegać.
- Cieszę się, że to mówisz, ale wracaj już młody, bo wszedł już twój nowy sensei.
- Dobra, zobaczymy się później Kyuu.
W czasie gdy Asaki kończył rozmowę z mieszkańcem swojej duszy, do klasy wszedł nauczyciel. Wyglądał on na 30 góra 35 lat, miał około 175 wzrostu i jak wielu shinobii, nie był bardzo umięśniony, całe swoje ciało skrywał pod standardowym strojem nauczycieli w Akademii.
- Witajcie młodzi adepci. Od dziś będę waszym nauczycielem, mam zamiar nauczyć was sztuki shinobii, abyście poradzili sobie w świecie, który na was czeka. Jako, że spędzimy ze sobą trochę czasu, obowiązywać was będą…
Kilka godzin później…
Zajęcia w akademii zakończyły się i dzieci rozeszły się do domów. Tylko jeden chłopiec wybrał się nad wodospad. Jako, że zbliżał się już wieczór, a wcześniej sprawdził, że nie ma nikogo w okolicy, Asaki wszedł na tafle wody, podszedł do wodospadu przykładając do niego obie dłonie i próbował przeciąć go swoją chakrą.
- (w myślach) Cholera z liściem poszło mi dużo szybciej, a z tym wodospadem męczę się już od tygodnia i nie mogę tego skończyć, jak tak dalej pójdzie to nigdy nie opanuje żadnej techniki Futton.
- Ohaio młody, co tu robisz sam? – zapytał tajemniczy mężczyzna stojący z nim.
Asaki zaraz po tych słowach odskoczył od swojego gościa na kilkanaście metrów w locie wyciągając kunai.
- Kim jesteś i jak udało ci się mnie podejść ? Nie wyczułem twojej obecności.
W tym momencie światło księżyca padło na twarz nieznajomego. Miał on na czole opaskę wioski liście, która zasłaniała również jego lewe oko. Usta przybysza skrywała granatowa maska, a resztę jego stroju stanowił uniform jaki nosili Jounini.
- Długa droga przed tobą chłopcze. Nazywam się Kakashi Hatake. Już od kilku dni obserwowałem twój trening i musze stwierdzić, że masz w sobie potencjał. W tak młodym wieku znasz już swój żywioł chakry i nawet wiesz jak nauczyć się nad nim panować. Jeśli chcesz to pomogę ci w treningu.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? Jaki będziesz miał w tym cel? Życie już mnie nauczyło, że nie należy ufać obcym.
- Rozumiem, że mi nie ufasz, więc skoro tak, zamiast odpowiedzi na pytania, powiem ci co zrobić, żeby przeciąć ten wodospad. Używasz do tego chakry Fuuton zmieszanej ze zwykłą w złych proporcjach. Spróbuj zrobić tak, aby 1/3 chakry była zwykłej, a reszta Fuuton. Dodatkowo, musisz utrzymywać przepływ energii równomiernie, aby ukończyć twój trening.
Asaki pomimo, że dalej nie ufał Kakashiemu, postanowił skorzystać z jego rady. Podszedł do wodospadu i po przyłożeniu rąk do wody, zaczął działać na niego chakrą. Już po pierwszej próbie udało mu się ukończyć to, nad czym skupiał się od tygodnia.
-(w myślach) Ten dzieciak… po moich wskazówkach udało mu się to za pierwszym razem, on musi być prawdziwym geniuszem…
Jego rozmyslania przerwał chłopak.
- Jestem Asaki.
- hmmmm...? Przepraszam zamyśliłem się.
- Powiedziałem, że mam na imię Asaki – Asaki Uzumaki.
- Kakashi uśmiechnął się, co było widać po ruchu jego maski i odsłoniętym oku. – miło cię poznać Asaki.
- Czy mogę się teraz dowiedzieć z jakiego powodu mi pomogłeś?
- Cóż, powiedzmy że przypominasz mi pewną osobę, która kiedyś znałem. A teraz wybacz, ale musze już iść. Po tych słowach zniknął w kłębach białego dymu.
- Ehhhh… mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Po tych słowach, Asaki zwrócił uwagę, że jest już środek nocy, dlatego też wrócił do domu. Po wejściu i zamknięciu drzwi zauważył, że Naruto już śpi, więc sam poszedł pod prysznic po czym oddał się w objęcia Morfeusza.
- To jedyne rozwiązanie; nawet za tak wysoką cenę jaką jest uczynienie moich synów Jinchuriki muszę ochronić wioskę jako Yondaime Hokage, poza tym darze Ciebie tak ogromnym uczuciem, że nie mógłbym żyć z wspomnieniem twojej śmierci. Jednakże nie mam wystarczająco chakry, aby zapieczętować Kyubiego w obu z naszych synów.
- Skoro taka jest twoja decyzja to ja zapieczętuje połowę chakry Kyuubiego w Askakim, a ty zrobisz to samo z Naruto.
- A więc postanowione.
Godzinę później miejsce walki Yondaime z Kyuubim.
- Sarutobi-sensei, nie mogę w to uwierzyć, że zapieczętowali go w swoich dzieciach.
- Nie ty jeden Jiraiya, nie ty jeden… Te dzieci są bohaterami, a my nie mamy czasu na użalanie się nad duszami Minato i Kushiny. Wszystko co się wydarzyło jak i fakt, czyje to dzieci uznaje za temat tabu. Oficjalna wersja jest taka, że Yondaime uratował wioskę przed Kyuubim, ale wraz ze swoją żoną polegli w walce. Matka Naruto i Asakiego zmarła przy porodzie o rok młodszego Naruto, a ojciec zginął na misji. Ogłoście to wszystkim.
8 lat po tych wydarzeniach.
Chłopcy swoje najmłodsze lata spędzali w samotności, w bólu zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mimo, że nic złego nie uczynili, to ludzie nie zapomnieli o wydarzeniach sprzed kilku lat. Pomimo pieczęci na brzuchach tej dwójki, mieszkańcy wioski nie chcieli uwierzyć, że są bezpieczni.
Mimo wszystkich przeciwności, chłopcy rozwijali się prawidłowo – Asaki, który był prawdziwym geniuszem, jednakże milczącym, cichym i posłusznym oraz Naruto – przeciwieństwo swojego brata. Prawdopodobnie najgłośniejsze dziecko w wiosce, minimum raz w tygodniu musiał zrobić jakiś głupi żart, aby ludzie go zauważyli; Naruto miał dwie lewe ręce jeśli chodzi o naukę i racjonalne myślenie.
Skupmy się na Asakim. Wszystkie swoje wolne chwile spędzał na polu treningowy lub nad wodospadem medytując. Mimo swojego młodego wieku, psychicznie był już bardzo dojrzały, a umiejętnościami przewyższał wszystkich geninów. To miał być pierwszy dzień chłopca w Akademii Ninja. Gdy wszedł do klasy, rozmowy wszystkich dzieci ucichły, a wszystkie oczy skupiły się na nim, ten jednak jakby ich nie zauważając postanowił zająć ostatnią ławkę, w najdalszym koncie klasy. Gdy szedł w stronę ławki, pojawiały się szepty typu ‘ Mama mówiła mi, aby na niego uważać’; ‘Lepiej się z nim nie zadawać’; ‘Słyszałem, że jest niebezpieczny’. Chłopiec zdążył już się przyzwyczaić do tego typu zwrotów kierowanych w jego stronę, dlatego pozostawał głuchy na tego typu komentarze.
Gdy chłopiec usiadł, postanowił spotkać się z kimś, kto się z niego nie śmiał, nie nienawidził go i nie bał się go. Zamknął oczy i zagłębił się w swoim umyśle. Po chwili już stał na środku polanki otoczonej ze wszystkich stron mgłą. Nie był w tym miejscu sam. Na samym środku polany naprzeciw siebie stały dwa bogato zdobione trony, z siedzeniami obszytymi purpurą. Jeden z nich był zajęty przez mężczyznę bardzo muskularnej postury, o rudo-czerwonych włosach sięgających mu do pasa. Jego włosy uwiązane przypominały 9 lisich ogonów. Osoba ta była ubrana w czarny strój shinobi ze złoto czerwonymi zdobieniami oraz pelerynę wysadzaną drogocennymi kryształami oraz obszytą złotem.
-A więc dotarłeś już do akademii. Mam nadzieje, że nie przyniesiesz mi wstydu – rozbrzmiał męski basowy głos, a na twarzy mężczyzny zagościł delikatny uśmiech;
- tak już siedzę w ławce i jest tak jak się spodziewałem, te dzieciaki też się nas obawiają. Ale nie przeszkadza mi to, w końcu mam Ciebie i Naruto. Na was zawsze mogę polegać.
- Cieszę się, że to mówisz, ale wracaj już młody, bo wszedł już twój nowy sensei.
- Dobra, zobaczymy się później Kyuu.
W czasie gdy Asaki kończył rozmowę z mieszkańcem swojej duszy, do klasy wszedł nauczyciel. Wyglądał on na 30 góra 35 lat, miał około 175 wzrostu i jak wielu shinobii, nie był bardzo umięśniony, całe swoje ciało skrywał pod standardowym strojem nauczycieli w Akademii.
- Witajcie młodzi adepci. Od dziś będę waszym nauczycielem, mam zamiar nauczyć was sztuki shinobii, abyście poradzili sobie w świecie, który na was czeka. Jako, że spędzimy ze sobą trochę czasu, obowiązywać was będą…
Kilka godzin później…
Zajęcia w akademii zakończyły się i dzieci rozeszły się do domów. Tylko jeden chłopiec wybrał się nad wodospad. Jako, że zbliżał się już wieczór, a wcześniej sprawdził, że nie ma nikogo w okolicy, Asaki wszedł na tafle wody, podszedł do wodospadu przykładając do niego obie dłonie i próbował przeciąć go swoją chakrą.
- (w myślach) Cholera z liściem poszło mi dużo szybciej, a z tym wodospadem męczę się już od tygodnia i nie mogę tego skończyć, jak tak dalej pójdzie to nigdy nie opanuje żadnej techniki Futton.
- Ohaio młody, co tu robisz sam? – zapytał tajemniczy mężczyzna stojący z nim.
Asaki zaraz po tych słowach odskoczył od swojego gościa na kilkanaście metrów w locie wyciągając kunai.
- Kim jesteś i jak udało ci się mnie podejść ? Nie wyczułem twojej obecności.
W tym momencie światło księżyca padło na twarz nieznajomego. Miał on na czole opaskę wioski liście, która zasłaniała również jego lewe oko. Usta przybysza skrywała granatowa maska, a resztę jego stroju stanowił uniform jaki nosili Jounini.
- Długa droga przed tobą chłopcze. Nazywam się Kakashi Hatake. Już od kilku dni obserwowałem twój trening i musze stwierdzić, że masz w sobie potencjał. W tak młodym wieku znasz już swój żywioł chakry i nawet wiesz jak nauczyć się nad nim panować. Jeśli chcesz to pomogę ci w treningu.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? Jaki będziesz miał w tym cel? Życie już mnie nauczyło, że nie należy ufać obcym.
- Rozumiem, że mi nie ufasz, więc skoro tak, zamiast odpowiedzi na pytania, powiem ci co zrobić, żeby przeciąć ten wodospad. Używasz do tego chakry Fuuton zmieszanej ze zwykłą w złych proporcjach. Spróbuj zrobić tak, aby 1/3 chakry była zwykłej, a reszta Fuuton. Dodatkowo, musisz utrzymywać przepływ energii równomiernie, aby ukończyć twój trening.
Asaki pomimo, że dalej nie ufał Kakashiemu, postanowił skorzystać z jego rady. Podszedł do wodospadu i po przyłożeniu rąk do wody, zaczął działać na niego chakrą. Już po pierwszej próbie udało mu się ukończyć to, nad czym skupiał się od tygodnia.
-(w myślach) Ten dzieciak… po moich wskazówkach udało mu się to za pierwszym razem, on musi być prawdziwym geniuszem…
Jego rozmyslania przerwał chłopak.
- Jestem Asaki.
- hmmmm...? Przepraszam zamyśliłem się.
- Powiedziałem, że mam na imię Asaki – Asaki Uzumaki.
- Kakashi uśmiechnął się, co było widać po ruchu jego maski i odsłoniętym oku. – miło cię poznać Asaki.
- Czy mogę się teraz dowiedzieć z jakiego powodu mi pomogłeś?
- Cóż, powiedzmy że przypominasz mi pewną osobę, która kiedyś znałem. A teraz wybacz, ale musze już iść. Po tych słowach zniknął w kłębach białego dymu.
- Ehhhh… mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Po tych słowach, Asaki zwrócił uwagę, że jest już środek nocy, dlatego też wrócił do domu. Po wejściu i zamknięciu drzwi zauważył, że Naruto już śpi, więc sam poszedł pod prysznic po czym oddał się w objęcia Morfeusza.
_________________
Cóż, to pierwszy rozdział na moim blogu. Opowiadanie może być już niektórym znane, jednak mam nadzieję, że dotrze też do nowych osób.
Pozdrawiam.
Cóż, to pierwszy rozdział na moim blogu. Opowiadanie może być już niektórym znane, jednak mam nadzieję, że dotrze też do nowych osób.
Pozdrawiam.
yhym... Notka niezła, jednak jak się spodziewałem Naruś nie będzie głównym bohaterem, dlatego na Shippuuden.pl zacząłem czytać od Ścieżka Pokoju: Prolog - Nie żebyś źle pisał, nie to chcę przekazać... To po prostu mój gust mi, że tak się wyrażę ZABRANIA czytać opków gdzie główny bohater nie jest Naruto Uzumakim/Namikaze. Hmm, jeżeli faktycznie chcesz tego bloga kontynuować, to radzę zareklamować go na innych blogach by zyskać więcej czytelników np. na tych które są wyświetlone u mnie. Tak czy inaczej mam nadzieję, że Naruto odegra jakąś konkretną rolę w Twoim opowiadaniu(chodzi mi o ścieżkę pokoju) jednak by zaznajomić się, z fabułą przeczytam także pierwszą część opowiadania(o Asakim). Hehe... przeczytawszy Twój 6rozdział już nawet mam pomysł na następny, jednak nie czas teraz na moje domysły. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńYyy... Cześć! Nominuję cię do VBA. Więcej informacji u mnie na stronie :D
OdpowiedzUsuńA i mam nadzieję, że pojawi się nowy rozdział, bo chcę wiedzieć co dalej z Asakim :D
Witam,
OdpowiedzUsuńciekawie się zapowiada, Asaki jest geniuszem, choć ciekawi mnie czy będą jakieś wzmianki o Naruto, jak widać ten porozumiewa się z lisem, a Naruto?
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie